ODWIEDZAMY MUZEUM WSI LUBELSKIEJ

Dnia 27 września 2017 r. w środę  klasa VI i VII pojechała do skansenu- Muzeum Wsi Lubelskiej. Opiekunkami były pani Marzena Jóźwicka i Magdalena Krzywda. Wyjechaliśmy z pod szkoły o 11, na miejscu byliśmy o 12. Panie wykupiły nam bilety i mogliśmy wchodzić.

Na samym początku powitała nas pani przewodniczka, która zaprowadziła nas pod stary młyn. Tam przywitało nas dwóch mężczyzn ubranych w stroje, w których chodzili kiedyś młynarze. Jeden z nich przekręcił za pomocą ciekawego mechanizmu skrzydła i górną część wiatraka, która ważyła ok. 2 tony. Następnie mogliśmy wejść do środka młyna i wciągnąć worki pszenicy na górę. Pan opowiedział nam jak kiedyś mielono pszenicę na mąkę. Kiedy pożegnaliśmy się, młynarze odesłali nas do polskiej chaty.

Gdy doszliśmy do budynku tam czekała już na nas pani, a z izby wydobywał się zapach pysznego domowego chleba. Gospodyni opowiedziała nam jak kiedyś ludzie piekli chleb i jak w tamtych czasach go szanowali. Nasuwają się słowa C. K. Norwida, który pisał:

,, Do kraju, gdzie kruszynę chleba

Podnoszą z ziemi przez uszanowanie

Dla darów nieba,

Tęskno mi, Panie’’

Dowiedzieliśmy się, że kiedyś w jednej małej chatce mieszkało aż ok. 17 osób. Na sam koniec gospodyni poczęstowała nas tym swojskim pieczywem. Każdemu bardzo smakowało.

Następnym celem zwiedzania był dom Żydów. Czekała na nas tam pani przebrana za żydówkę. Opowiadała nam jak kiedyś wyglądało Święto Paschy, jak przyrządzano potrawy. Pod koniec pani wybrała dwie dziewczyny i dwóch chłopaków. Przebrała ich za żydowskie i polskie małżeństwa. Stroje tych dwóch par bardzo się od siebie różniły.

Później poszliśmy do pana, który opowiadał o woziwodzie, który codziennie nosił wodę z domu do domu, aby ją sprzedać, gdyż w tamtych czasach ludzie daleko musieli chodzić do studni po wodę.

W muzeum usłyszeliśmy o starodawnych zabawach. Wtedy to bawiono się w ,,Kotka i myszkę’’  ,,Babo,  babo gdzie stoicie’’, ,,Haftowana  chustka’’. My też mieliśmy okazję pobawić się jak dzieci w tamtych czasach.

Na końcu poszliśmy do cerkwi, w której wisiały obrazy ręcznie robione – ikony. Były to malowidła postaci świętych wykonane na drewnie. Ich „pisanie” było czasochłonne, ale wszystkim się podobało, to jak pani opowiadała o poszczególnych etapach wykonania dzieła.

Bardzo podobała mi się ta wycieczka. Chciałbym powtórzyć ten dzień tylko w jakimś innym muzeum, aby dowiedzieć się innych ciekawych historii.

 

                                                                                     Dawid Dziedzisz kl.7